niedziela, 3 czerwca 2012

1

- Lizabette. Och, Lizabette! Tyś moim słońcem, ach...! - Tanya znów się wydurnia...
- Tanya, ogarnij się! Powtarzasz to już czwarty raz dzisiaj!
- No co, nie mogę? - zapytała. Do pokoju weszła pani Roxanne.
- Hej dziewczyny, gdzie jest Erik? Mamy dwie nowe osoby na obozie. - Zza drzwi wyszła czarnowłosa dziewczyna i wysoki chłopak. Nawet przystojny. Oczy Tanyi się zaświeciły. - Przywitajcie się, my już się poznaliśmy, ja muszę was na razie pożegnać. Pa! - Wyszła.
Dziewczyna ma na imię Aneta, a chłopak Aleksander. Aneta nie grzeszy urodą, ale ma strasznie ładne oczy! Niebieskie. Aha, Tanya już zaczyna...
- Hej Aleks, mogę tak do ciebie mówić, nie? Oprowadzę cię po ośrodku, pokażę ci wszystko! - I już ich nie ma.
- Aneta, skąd jesteś? - Zagadałam do nieco nieśmiałej dziewczyny.
- Eee... Ze Śląska...
- Łał, to daleko. - Do rozmowy dołączył się Erik.
- Czy mogę spytać, jesteście obcokrajowcami?
- Coś w tym sensie. - Mrugnął do mnie. Chyba już rozumiem. - Mamy amerykańskie korzenie. Ale jak najbardziej, jesteśmy z Polski. Tanya też.
- Aha, a jesteście rodziną? - otworzyła się wreszcie... Ciekawe, czy jest tak samo gadatliwa jak Tanya.
- Nie. Chodź, pokażemy ci stajnię.
***
- No, a masz dziewczynę? - Tanya zalotnie spojrzała na Aleksandra, przechadzali się akurat drogą w kierunku jeziora.
- Aktualnie nie... A ty masz chłopaka?
- Też na razie nie... - uśmiechnęła się. - Dzisiaj ma być jazda w terenie, pojedziesz przede mną?
- Jasne.
Dalej rozmawiali, aż nagle zadzwonił telefon Tanyi, z bardziej "ludzkim dzwonkiem".
- Halo?
- Hej Tanya, przyjdźcie już, niedługo jazda w terenie będzie, przyjdź do mnie do pokoju, mamy z Erikiem małą naradę... - To ja do niej zadzwoniłam.
- Ok ziomenko, ale musisz troszkę poczekać, no hej. - Rozłączyła się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz