piątek, 29 marca 2013

11

Kiedy zbliżała się godzina 18, wracaliśmy już do stadniny. Mieliśmy do pokonania 8 kilometrów przez łąki. Miałam ciągłe kłucie w plecach. Pomyślałam, że pewnie się niedługo uskrzydlę, bo co to innego by oznaczało. Jednak po kilkunastu minutach ból był nie do zniesienia.
- Ile jeszcze drogi? - zapytałam się.
- Już niedaleko. Powinniśmy byc za pół godziny na miejscu. - odpowiedziała pani Lilianna.
Większośc drogi przebyliśmy w milczeniu, od czasu do czasu ktoś się pytał o drogę. Kiedy wreszcie dojechaliśmy, byliśmy tak zmęczeni, że ledwo co rozsiodłaliśmy konie. Kiedy je tam w miarę ogarneliśmy, posprzątaliśmy stajnię, poszliśmy na górę na kolację.
- Ja już idę się myc - powiedziała Aneta po kolacji.
- Pozmywasz, Tanya ? - zapytała się pani Roxanne.
- Okej. - Tanya nie była aż tak zmęczona,ona zresztą lubi zmywac. Dziwne.
- To ja idę się myc na dół - powiedział Aleks.
Nie było więcej łazienek, więc ja i Erik zostaliśmy sami w pokoju. Fajnie, czy nie fajnie, masakrycznie, bo ciągle bolały mnie te pieprzone plecy. Wszyscy się rozeszli, a my z Erikiem usiedliśmy na jego łóżku.
- Dalej cię boli ? - zapytał, odsłaniając moje plecy.
- Noo... Nic tam nie ma ? To jest normalne?
- No niezbyt, bo jak tworzą się skrzydła, boli tuż przed wyjściem płatków, i to nie jest duży ból. A u ciebie nic nie widzę. - odpowiedział. - Poczaruję cię, powinno chociaż na chwilę przestac bolec.
- Dzięki.- poczułam mrowienie, przyjemne, kiedy nagle zadziałało i przestało bolec. - Już nie boli.
- Kiedy się wybierzemy do drugiego wymiaru ? Tak sami? - zapytał, całując mnie.
- Może byc jutro rano, jeśli chcesz.
- W takim razie musimy wyjśc koło 5 rano - zaśmiał się i podszedł do wyłacznika swiatla.
- Gasisz ? Czeemu.. ? - zdziwiłam sie.
- Bo temu ! - zgasił i skoczył na mnie, całując mnie namiętnie. Czułam zapach jego perfum. Nasze ciała złączyły się i tylko ta chwila liczyła się dla nas.
***
Kiedy nagle zapaliło się światło, odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
- Uhuhu, patrzę, że tu się nieźle dzieje ! - śmiał się Aleks.
- No a jak ! - dopowiedział Erik, a ja się zawstydziłam . Rozczochrane włosy, bluza na pół ściągnięta. Spoko.
Aleks usiadł przy nas. 
- Teraz? - zapytał się Erika, mrugając.
- Yyy, o co wam chodzi ? - zapytałam zdezorientowana, gdy nagle Erik krzyknął:
- Teraz ! - złapali mnie i dosłownie porwali.
Zbiegli na dół do stajni .
- Ejejeje , postawcie mnie ! - próbowałam się wyrwac , choc ciekawa byłam , co ze mną zrobią .
Otóż wrzucili mnie do siana xdd Erik dodatkowo posypał mnie owsem , a jak! Hehehe. 
- Heej... - rzucałam w nich sianem xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz